Miejski uber?

W nawiązaniu do posta z facebooka o aplikacjach przewozowych.

Myślałem trochę nad tym całym rynkiem przewozów osób i niestety żadna z wymienionych dotąd aplikacji mnie nie satysfakcjonuje… 😉 co więcej, można je uznać za mocno nieefektywne ekonomicznie (zaraz wyjaśnię dlaczego). Przy czym żeby było jasne – oceniam tu efektywność w rozwiązaniu problemu ekonomicznego dot. kontaktu między kierowcami a klientami, a nie wyniki rynkowe spółek IT (to temat na osobną dyskusję).

Z tego co pisaliście wynika, że podstawowe kryteria oceny takich rozwiązań to: różne funkcjonalności (typu płatność), cena usługi i koszty dla użytkowników, zasięg działania. Ten ostatni czynnik wydaje mi się szczególnie istotny – zarówno kierowcy, jak i klienci korzystają niesamowicie na tym, że liczba użytkowników aplikacji rośnie. Te efekty skali są tak duże, że na danym obszarze sensowne jest występowanie tak naprawdę jednej aplikacji (co jednocześnie ułatwia jej obsługę klientom), która obejmuje wszystkie auta w mieście i wszystkich klientów. Również kosztowa strona aplikacji sprzyja „monopolizacji” – koszty stałe platform są względnie wysokie (uruchomienie, rozwój funkcjonalności, utrzymanie), ale już koszty krańcowe, związane z pojedynczymi przejazdami, niemal zerowe. Efektywność ekonomiczna, zarówno od strony kosztów jak i korzyści, polegałaby zatem na występowaniu jednej aplikacji. Z tego punktu widzenia dotychczasowe rozwiązania są dalekie od optymalności społecznej – choć niewykluczone, że na skutek konkurencji rynkowej dojdzie do takiej koncentracji w niektórych miastach.

Pozwólmy sobie przez chwilę pomarzyć

I teraz wracam do mojej idei miejskiej aplikacji – na czym mogłaby ona polegać? Zacznę od tego, że z punktu widzenia miasta i jego mieszkańców, ważne aby aplikacja jednocześnie łączyła ww. funkcjonalności, szeroki zakres działania oraz żeby korzyści ekonomiczne z jej tytułu zostawały w kieszeni mieszkańców. Zwrócenie się ku rozwiązaniom dostępnym już na rynku zatem odpada – przyznanie firmie zewnętrznej pozycji monopolistycznej na takim rynku jedynie pomnożyłoby problemy, które generuje Uber (Tego typu zastrzeżenie dotyczy oczywiście wszystkich dóbr i usług o mocnych efektach sieciowych – rozwiązania rynkowe powodują, że wielkie renty trafiają do tych, którzy wygrają w procesie konkurencji). Należy zatem wyjść poza typową logikę rynku.

Oczywistym rozwiązaniem problemu byłoby porozumienie korporacji taksówkarskich i np. stworzenie spółki celowej, która zajęłaby się budową aplikacji. Koszty po rozłożeniu byłyby znacznie niższe i nie byłyby taką barierą, jak obecnie dla iCara czy Mega. Jednocześnie taksówkarze otrzymaliby dostęp do bardzo wielu klientów oraz spadłyby ich koszty związane z ich poszukiwaniem (czas dojazdu taksówki byłby optymalizowany w ramach całego miasta, a nie tylko w ramach jednej sieci). Oczywiście, odpadłby jeden wymiar konkurowania. Ale korporacje nadal mogłyby konkurować między sobą – ceną, ilością taksówek, czy klasą samochodów. Klienci, znając te parametry, mogliby dokonywać wyboru między ofertami taksówek kilku korporacji. Pojawia się tu niestety problem koordynacji działań zbiorowych, który w praktyce gospodarowania zazwyczaj uniemożliwia wygenerowanie takich wspólnych zasobów. Ciężko oczekiwać, żeby dotychczasowi konkurencji porozumieli się w takiej sprawie.

I tu na scenę wchodzi Miasto – przez duże M. Otóż problem działania zbiorowego można rozwiązać zewnętrzną mobilizacją. Miasto Kraków (aspirujące do bycia smart-city, hahaha) mogłoby wyjść z inicjatywą spółki celowej i objąć w niej np. 30-40% udziałów – resztą podzieliłyby się korporacje taksówkarskie. Miasto wzięłoby zatem na siebie część ryzyka rynkowego związanego z uruchomieniem aplikacji, a następnie – mając miejsce w zarządzie – dbałoby o jej rozwój. Jakie korzyści dla miasta z tego tytułu? Oprócz już wspomnianej optymalizacji przejazdów (mniejsze spalanie!), dochodzi możliwość korzyści finansowych – które powinny być przeznaczane na walkę ze smogiem. Dodatkowo, miasto mogłoby wymusić, aby w aplikacji (obok już wymienionych parametrów) wyświetlany był również ślad węglowy podróży – tym samym klienci preferujący „zielone” rozwiązania mogliby wybierać auta o mniejszym spalaniu.

Dla mnie to brzmi jak utopia, ale z drugiej strony jak mówią niektórzy: „It’s 21st century…”.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Miejski uber?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s